Ostatnie kilka miesięcy czuliśmy, że energia w naszym związku gdzieś utknęła. Związek na jakiejś płaszczyźnie nie działał. Coraz częściej między nami miały miejsce trudne emocje, odpychanie. W poniższym artykule dzielę się swoją perspektywą na to, w jaki sposób wróciliśmy do siebie. Do stanu, w którym czujemy miłość, lekkość, spontaniczność i namiętność.

Wcześniej latami tkwiliśmy w bańkach, nie wiedząc, co to znaczy być w żywym związku. Każdy z nas uważał, że w naszych relacjach wszystko było dobrze. Rodzina, dzieci, mieszkanie, dobra praca, wakacje za granicą, prywatna szkoła dla dzieci, pies, kot. Teraz wiemy, że związki te były częściowo obumarłe, a nie żywe. „Po jakimś czasie bycia w chłodzie zapominasz, to co znaczy gdy jest w związku naprawdę ciepło”.

Sparzyliśmy się na tym mocno. Efektem tego były rozstania, rozwód, rozbita rodzina, nowa relacja, zakochanie się i budząca nowa świadomość. Przebijało się przez nas pragnienie innego życia, głębokiej relacji, nowych możliwości, czucia życia w sobie.

Rozstania z poprzednimi partnerami wyczuliły nas na to, co się dzieje w naszym związku. Nie chcieliśmy popełniać tych samych błędów i chcieliśmy urzeczywistniać nasze pragnienia, marzenia. Połączyła nas pasja i determinacja, aby tworzyć świadomy związek z przestrzeni miłości, a nie braku. Wyczuliliśmy się na widzenie tego, co w relacji jest niewidoczne. Mimo nieustannej nad tym pracy, nasze cienie zaczęły dawać o sobie znać.

Dzieci, praca i codzienność znów zapukały do naszych drzwi. Nie było już tak lekko. Sfera seksualna, która jest dla nas papierkiem lakmusowym relacji, nie miała się tak jak wcześniej.

Teraz, po wielu miesiącach, mogę powiedzieć, że odbiliśmy się od dna, poczuliśmy i zrozumieliśmy co trzeba było zrozumieć, oczyściliśmy się i ponownie pojawił się w nas stan zakochania. W poniższym i kolejnych artykułach przedstawiam tematy, które z mojej perspektywy pozwoliły nam na powrót do tego stanu.

ZAKOŃCZENIE RELACJI TRANSAKCYJNEJ

Z biegiem czasu, nasza relacja potrafi zamienić się w relację transakcyjną. Związek transakcyjny to taki, w którym robimy coś dla drugiej strony i oczekujemy wzajemności, zazwyczaj nie mówiąc tego otwarcie.

Dla przykładu kobieta opiekuje się dziećmi i w zamian oczekuje, że mężczyzna zapewni jej dobrobyt, pieniądze, bezpieczeństwo. Mężczyzna zaś daje pieniądze, dobrobyt i oczekuje tego, że będzie miał udane życie seksualne, codziennie przygotowane dla niego jedzenie i kobieta będzie opiekowała się jego dziećmi. Lub, gdy jesteśmy chorzy, oczekujemy, aby druga strona się nami opiekowała. Gdy druga strona tego nie robi, czujemy złość i niezadowolenie.

Tak było i u nas. Dla przykładu, ja chciałem mieć przestrzeń na pracę, więc spełniałem Ewy potrzebę posiadania porannego czasu tylko dla siebie. Brałem naszego syna, przygotowywałem śniadanie. Robiłem to, aby później w ciągu dnia, bez wyrzutów, mieć tylko czas dla siebie. Oczekiwałem tego. Złościło mnie, jeśli tak się nie działo. Nie wierzyłem, że inaczej mogę spełnić swoją potrzebę, niż spełniając wpierw Ewy potrzeby. Podobne nieświadome dynamiki działały przez ten czas w nas w wielu innych tematach.

W żywym związku dajemy coś drugiej osobie bez oczekiwania, że druga osoba da nam coś w zamian. Jeśli jednak żyjemy w brakach spełniania naszych potrzeb, wtedy aby spełniła je druga osoba (np. potrzeby seksualne), zaczynamy robić rzeczy, które druga strona lubi lub potrzebuje, zakładając, że będzie chciała się odwdzięczyć.

Nieświadoma potrzeb druga strona często nie odwdzięcza się i to powoduje frustracje. W związku coś zaczyna nie działać. Brak otwartości, jasności, bycie w brakach spełnionych potrzeb, z biegiem czasu wychodzą na wierzch. Najszybciej możemy to odczuć w sferze seksualnej. To ona pierwsza pokazuje, czy jest nam ku sobie, czy nie (a także jaka jest jakość, tego „ku sobie”).

ROZŁĄCZENIE W IMIĘ WOLNOŚCI

Odłączyliśmy się od siebie. Na chwilę rozstaliśmy się. Świadomie odcięliśmy wszystkie oczekiwania i potrzeby dawania coś drugiej osobie.

Zrobiliśmy to, aby poczuć wolność, zobaczyć, co każdy z nas pragnie od życia, i co z głębi naszego serca chce dawać drugiej stronie bez oczekiwań wzajemności.

To co działało kiedyś, teraz może już nie działać. Oczekiwania nieświadomie wkradają się i nasza relacja zaczyna być transakcyjna. Wydaje nam się, że siebie znamy, a prawda jest taka, że nie.

Okazuje się często, że znamy nasze obrazy z przeszłości, wyobrażenie tego, kim jesteśmy. Zaakceptowaliśmy to, że możemy się po prostu nie znać. W procesie odłączania, na poziomie energii i emocji doszliśmy do momentu, w którym odczuliśmy, że siebie nie znamy.

Proces odłączenia się to śmierć dotychczasowej relacji. Zakończenie pewnego etapu. Po nim, jeśli każda ze stron tak zadecyduje, może przyjść nowy początek.

Taki proces często samodzielnie zadziewa się w relacji i albo dwie strony się rozchodzą, albo rozpoczynają na nowo. Gdy związek nie jest żywy, jest to piękny i wyzwalający proces.

Takie rozłączenie było dla nas poruszającym, emocjonalnym i energetycznym procesem. Wynikiem tego poczuliśmy lekkość, satysfakcję i to, że życie jest dla nas.

Rozstanie się jest czymś, czego boimy się najbardziej. Jak wygląda nasze życie, gdy nie jesteśmy razem? Każdy z nas zaczął wnikać, co by teraz robił ze swoim życiem. To doprowadziło nas do niespełnionych pragnień i wielu wniosków z tego wynikających. Ważne jest, że tylko w momencie czucia wewnątrz nas wolności, mogliśmy to zrobić. Znając wagę tego procesu, prowadzę warsztat „Przebudzenie wewnętrznej wolności”, a razem z Ewą prowadzimy warsztat Żywe Związki, gdzie proces ten, w bezpiecznej atmosferze, może doświadczyć każdy.

Proces ten był jednym z bardziej kluczowych i fundamentalnych dla powrotu do stanu odczuwania miłości. Kolejnym puzzlem jest radykalna szczerość i wybaczanie. Ale o tym w kolejnym artykule.